- Zaproszenie do udziału w spotkaniach B2B z włoskimi firmami z branży technologii informatycznych i telekomunikacyjnych
- Anioły Biznesu – kluczowe wsparcie dla start-upów
- Za 150 dolarów nie kupi się reputacji
- Budżety BTL odporne na kryzys
„Jeśli chcemy, by ludzie wykonywali dla nas dobrze pracę, dajmy im dobrą pracę do wykonania."
Colin Douglas
Gorąco polecamy książkę P.K. McBride’a „Internet po pięćdziesiątce”. To znakomity podręcznik korzystania z najpopularniejszego obecnie medium przeznaczony dla seniorów. Czytelnicy znajdą w nim nie tylko podstawowe objaśnienia dotyczące funkcjonowania Internetu, ale także bogaty zestaw praktycznych porad, jak poruszać się po świecie wirtualnym.
Zdrowie
Antyneoplastony doktora Stanisława Burzyńskiego
Niemal pół wieku temu prezydent USA Richard Nixon ogłosił wojnę z rakiem. Na badania i znalezienie skutecznego leku na choroby nowotworowe wydano do tej pory biliony dolarów. Co i rusz w światowych mediach ogłaszany jest przełom. Póki co tymczasem, liczba zachorowań na tę straszną chorobę nie tylko nie zmalała, ale stale rośnie. W USA na nowotwory zapada rocznie ponad pół miliona chorych. Wojna z rakiem wydaje się przegrana.
Onkologia to nie tylko dziedzina medycyny, ale to obecnie zjawisko medyczno-socjologiczne. Ludzie chorzy zakładają stowarzyszenia, ludzie wyzwoleni ze schorzenia dzielą się swoimi doświadczeniami na spotkaniach i blogach internetowych, „przemysł rakowy” obsługuje niezliczona ilość firm, instytucji, towarzystw ubezpieczeniowych, producentów medykamentów; cała rzesza placówek leczniczych i cała armia specjalistów. Na raku zarobili fortuny wszelkiej maści kuglarze i szarlatani. Podejmowane są coraz to nowe badania kliniczne w różnych częściach świata. Nadzieje chorych są podsycane i gasną.
Doktor Stanisław Burzyński prowadzi w Houston w Teksasie własną klinikę onkologiczną. Nie do końca z własnej winy usytuował się poza głównym nurtem amerykańskiej medycyny. Osiąga znaczące sukcesy w leczeniu raka, choć ponosi także porażki. Jego antyneoplastony to jedna z alternatywnych terapii.
Stanisław Burzyński kończył Akademię Medyczną w Lublinie. Już jako student zauważył, że u chorych na raka brakuje peptydów, czyli krótkich łańcuchów aminokwasowych. Logicznie stwierdził, że gdyby udało się braki te zrekompensować, być może doprowadziłoby to do ustąpienia choroby. Rozpoczął prace laboratoryjne. Warunki panujące w Lublinie nie pozwalały na pełniejsze zbadanie problemu. W latach 60. ubiegłego wieku wyjechał więc do Stanów Zjednoczonych i podjął pracę w prestiżowym Baylor College of Medicine w Houston w Teksasie. Wyniki jego prac szybko zostały zauważone. Na zjeździe onkologów w Annaheim przedostały się do publicznej wiadomości i stały się sensacją dnia. O odkryciach młodego polskiego lekarza informowały największe światowe agencje prasowe. Do sukcesu zapragnęli szybko dopisać się inni. Doktor Burzyński w obawie o kradzież wynalazku zdecydował się odejść z uczelni i otworzył własną klinikę.
Specyfika Teksasu, który jako jedyny stan USA był niepodległą republiką i wstępując do Unii zastrzegł sobie niektóre prawa do odrębności, pozwoliła mu na szybkie wprowadzenie leku do powszechnego obiegu. Problemy pojawiły się, kiedy na początku lat 70. w Teksasie zaczęły obowiązywać federalne przepisy dotyczące leków. Cała procedura poddana została kontroli FDA, czyli Agencji ds. Żywności i Leków. Agencja wytoczyła polskiemu lekarzowi dziesiątki procesów, z których doktor Burzyński żadnego nie przegrał. Nigdy nie stwierdzono, by jego lek komukolwiek zaszkodził. Stwierdzono szereg przypadków, gdy pomógł.
Antyneoplastony produkowane były początkowo z krwi. Obecnie wytwarzane są na bazie ludzkiego moczu. Ich dozowanie odbywa się automatycznie. Chory otrzymuje zaprogramowany komputerowo wkraplacz. Pobieranie leku nie wymaga od niego żadnego wysiłku.
Do doktora Burzyńskiego trafiają najcięższe przypadki, z którymi tradycyjna medycyna nie potrafiła sobie poradzić. Poprawa następuje z reguły bardzo szybko. Zdarzają się jednak nawroty choroby. Szeregu pacjentów nie udaje się utrzymać przy życiu. Burzyński postrzegany jest przez tradycyjne kręgi medyczne z dużą podejrzliwością. O jego terapii napisano już jednak wiele książek. Jest osobą szeroko znaną w środowiskach pacjentów. Utrzymuje kontakty naukowe z wieloma ośrodkami na całym świecie.
Doktor Burzyński opracował Biochemiczną Teorię Obrony Organizmu. Twierdzi, iż nasz organizm sam posiada lek na raka. Od wielu lat zwracał uwagę na podstawy biochemiczne tego schorzenia. Komórki rakowe nie przechodzą normalnej drogi rozwojowej zakończonej apoptozą, czyli obumieraniem. Są nieśmiertelne. Rozwijają się w sposób chaotyczny i niekontrolowany. Wystarczy je przeprogramować, by zatrzymać ognisko chorobowe. Skalpel i siła nigdy z chorobą sobie do końca nie poradzą. Opinię doktora Burzyńskiego podziela już dziś większość naukowców. Kontrowersje pojawiają się jedynie w przypadku konieczności stwierdzenia, czy antyneoplastony posiadają zdolność sprowadzania komórek rakowych na prawidłową drogę rozwojową.










